Jak dieta wpływa na osiągany przez nas wynik sportowy?

Jest to pytanie, które zadaję sobie od dłuższego czasu. W literaturze, prasie, Internecie i opinii trenerów oraz dietetyków znajdziemy multum teorii sugerujących, że dieta ma niebagatelny wpływ na nie tylko na nasze samopoczucie, wygląd, ale i również osiągany wynik sportowy.
Jak to się jednak ma w teorii? Zapewne różnie, bo każdy z nas jest inny, aczkolwiek ja chciałbym teraz przedstawić Wam jak zmiana diety zadziałała na mój organizm.

Wszystko zaczęło się już jakiś czas temu. Precyzyjniej, w roku ubiegłym, po owocnej biegowo wiośnie, waga mojego ciała zaczęła płatać mi figle. Nie było to związane z tym, że jadłem czegoś więcej, czy inaczej niż zwykle. Nie, jadłem dokładnie tak samo jak wcześniej, jednak moje regularne 82kg wagi startowej wyraźnie przestało być regularne. Masa skakała to w górę, to w dół oscylując w wahadle 83-86kg. Niestety stan ten trwał do końca ubiegłego sezonu, wyraźnie utrudniając mi biegać tak, jak bym tego oczekiwał.

Pierwsze, bardzo kosmetyczne, zmiany przyzwyczajeń żywieniowych nastąpiły wraz z listopadowo-grudniowym roztrenowaniem. Celem na nie było nie przytyć, co często dzieje się w momencie przerwania treningu na dłuższy okres czasu. Zmiany te polegały na rezygnacji z wszelkiego rodzaju słodkich i słonych przekąsek oraz podjadania przed snem. A z tym miałem naprawdę olbrzymi problem. Położenie się do łózka, bez świeżo wypełnionego żołądka, w ogóle nie wchodziło w grę. Wszelkie śmieciowe smakołyki jak: chipsy, paluszki, cukierki i czekolada (poza gorzką) zostały usunięte z naszej „słodkiej szafeczki”. W zamian za to znalazły się tam suszone owoce i orzechy, które po dziś dzień stanowią ratunek w trudnych chwilach ☺ Cel został osiągnięty. Nie przytyłem.

Waga 1

Wraz z wznowieniem treningu wprowadziłem kolejną ważną zmianę. Mianowicie zacząłem jeść śniadanie przed treningiem. Wcześniej zawsze odbywało się to na zasadzie trenowania na czczo. Przez lata treningu poznałem mocno swój organizm i wiedziałem, że do 25km dowolnego treningu byłem w stanie na pustym żołądku pociągnąć. Moje obecne śniadania są lekkie i bogate w węglowodany proste i złożone by jak najdłużej korzystać ze spożytej energii. Dzięki dwóm omówionym powyżej elementom, w ciągu 5-ciu miesięcy, straciłem kolejne 3kg schodząc po raz pierwszy od niepamiętnych czasów do poziomu poniżej 80kg.

W maju, nastąpiły najbardziej znaczące zmiany w moim sposobie odżywiania. Podstawę mojej aktualnej diety stanowią kasza jaglana, komosa ryżowa, płatki owsiane, szpinak, chude mięsa, ryby oraz wszelkie inne owoce i warzywa. Jem więcej i częściej, co mnie cieszy Pilnuję, aby posiłki spożywane były o stałych porach. Przyjmuję więcej płynów, przede wszystkim wody. Wyeliminowałem zupełnie napoje słodzone.

13446203_1047507541982994_1064185772_o
W tym momencie, a w zasadzie to już od dłuższego czasu, masa mojego ciała ustabilizowała się nie poziomie 79kg i trochę. Lecz czy ten stan rzeczy przekłada się bezpośrednio na osiągany wynik sportowy? W tym momencie jeszcze nie pokuszę się o odpowiedź na to pytanie. Zbyt mało startów ma za sobą mój nowy ja, by być tego pewnym. Choć pewne czynniki oraz zasady dynamiki Newtona subtelnie to sugerują. Pewne jednak jest to, że od czasu wprowadzenia tych zmian, czuję się o wiele lepiej. Mam więcej energii i chęci do treningu, lepiej śpię więc i efektywniej odpoczywam. Początkowo nie byłem przekonany co do słuszności zmiany przyzwyczajeń żywieniowych, jednak z każdym kolejnym dniem nabieram pewności, że decyzja o ich wprowadzeniu była słuszną i finalnie przełoży się na coraz to lepsze bieganie.